Moja polityka - komentarze Tadeusz Gawlik

Przegląd prasy

Co w prasie piszczy

Równo rok temu, bo w czerwcu ubiegłego roku Komendant Główny Policji ogłosił konkurs na hasło - policyjną dewizę, która miała być umieszczana na policyjnych radiowozach. Napisy na policyjnych ścigaczach nie mają dla ciemnego ludu żadnego znaczenia a tym bardziej dla niemałej rzeszy poszukiwanych przestępców, wszak wszyscy wiemy przecie, że policjanci powołani są po to by nam służyć i pomagać. Propagandowa wartość wszelkich haseł służy i pomaga wyłącznie dobremu samopoczuciu elit sprawujących władzę. Dobitnie i dozgonnie przekonał się o tym Igor Stachowiak zatrzymany przypadkiem przez funkcjonariuszy wrocławskiego komisariatu na Trzemskiej. Minął rok kiedy to sprawę z pod dywanu wymiótł TVN w swoim programie Superwizjer. Tajemnica śmierci Igora Stachowiaka wciąż jednak budzi silne emocje, szczególnie po ujawnieniu bulwersujących nagrań z paralizatora, którym rażono 25-latka - informuje Fakt. Policja twierdziła, że mimo postępowania dyscyplinarnego nie widziała tych filmów, ponieważ przekazano je do prokuratury. Okazuje się jednak, że było inaczej dodaje Fakt twierdząc, że kiedy 25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany w maju 2016 r. na wrocławskim Rynku, policjanci zakuli go w kajdany i użyli wielokrotnie paralizatora. Zatrzymany Igor stracił na komisariacie przytomność i zmarł. Jako przyczynę śmierci podano ostrą niewydolność krążeniowo-oddechową. Ostra niewydolność krążeniowo - oddechowa to przecież zgon a nie jego przyczyna, którą zawsze wskazują patolodzy zgodnie współpracujący z organami ścigania. Gazeta Wyborcza informuje na podstawie swoich źródeł, że paralizator został użyty kilkukrotnie, mimo iż zatrzymany był skuty kajdankami i siedział spokojnie na podłodze toalety. Pikanterii sprawie nadaje jednak publikacja dziennika Fakt informująca o wpływach Beaty Kempy na awanse jej znajomych w policyjnym światku Wrocławia. Gazeta twierdzi, że wiceszefem komendy, w której zginął Igor Stachowiak, jest Artur Starmach, policjant z Sycowa, rodzinnej miejscowości szefowej KPRM a znajomi powiadają, że to mąż fryzjerki, u której koafiurę robi sobie pani minister. To pewnie wierutna plotka ale wieść gmina niesie, że pan Stachowiak jest bliskim znajomym dwójki innych policjantów odwołanych za brak nadzoru nad dochodzeniem w sprawie śmierci Stachowiaka – dodaje Fakt. Trudno ganić i karać dymisjami zwierzchników za zbrodnie przez maluczkich popełniane. Żaden nadzór administracyjny ani polityczny nie może wykluczyć istnienia w swoich szeregach czarnej owcy i zwyrodniałych sadystów. Rzecz jednak w tym, że nie wolno ukrywać zbrodniarzy w strukturach organów powołanych do ich ścigania. Super Express poinformował, że w trakcie posiedzenia Sejmu poseł Nowoczesnej, Adam Szłapka zażądał od marszałka ogłoszenia przerwy, w trakcie której zdymisjonowani mieliby zostać szef MSWiA Mariusz Błaszczak oraz jego zastępca Jarosław Zieliński. Zarzucał im matactwa i kłamstwa w sprawie śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie. Zwracając się bezpośrednio do Pani premier powiedział: w pani rządzie są ministrowie, którzy mataczyli w sprawie tortur i okłamali wysoką izbę. Powinna ich pani natychmiast zdymisjonować. Zamiast oczekiwanego przez opozycję efektu, na mównicy pojawił się lider PiS. Wnosząc o odrzucenia wniosku zaatakował poprzedni rząd. Kaczyński przypominał, że w onegdaj za innych rządów na komisariatach zginęło 42 osoby, a gdy Grzegorz Schetyna był ministrem spraw wewnętrznych, na komisariatach śmierć poniosło pięć osób. Innymi słowy, według obecnych apeli: - Czyli pięć razy powinien poddać się do dymisji informuje Super Express. A poza tym przypomnijcie sobie Smoleńsk, dodał na zakończenie Kaczyński i kto się podał do dymisji za Smoleńsk.Wiele wskazuje na to, że powinien to być właśnie Kaczyński, co Ewa Kopacz zasugerowało w swoim wywiadzie w TVN. Ma pan zapewne rację panie prezesie, ale to właśnie wtedy trzeba było im przyłożyć a nie czekać do dziś. W swoim wniosku przeciwnym nie użył pan ani jednego słowa na obronę swojego ministra ograniczając się do stwierdzenia, że inni mordowali więcej. Towarzysz Stalin powiedział wszak kiedyś, że zabicie jednego człowieka to morderstwo, zabicie tysięcy ludzi to tylko statystyka. Smoleńsk się w tych kategoriach nijak nie mieści a Stachowiak to tylko jeden człowieczek, który nie może mieć nijakiego wpływu na partyjne słupki notowań. Tak trzymać!