Moja polityka - komentarze Tadeusz Gawlik

Bajki

Bajka na mazurkową nutę

Wróbel jaki jest każdy widzi. Nie każdy jednak wie, że mazurek to taki gatunek malutkiego sympatycznego wróbelka, który bardzo głośno ćwierka. Najgłośniej ze wszystkich mazurków ćwierka jednak Mazurek Beata, rzecznik prasowy partii Prawo i Sprawiedliwość. Jest jednak oczywistą oczywistością, że Mazurek musi ćwierkać zgodnie z partyturą pisaną przez Wielkiego Kompozytora z Nowogrodzkiej. Toteż nowogrodzki wróbelek otworzył swój dziobek w sprawie wyroku Sądu Najwyższego na okoliczność ułaskawienia, „niewinnego” w świetle litery prawa Mariusza Kamińskiego. Z danych podanych dla poddanych wynika jednoznacznie, że każdy wyrok w tej sprawie byłby wyrokiem politycznym, dlatego prezydent postanowił uciąć tę sprawę i uwolnić wymiar sprawiedliwości od zarzutu polityczności. Wyrok Sądu Najwyższego nie pozostawia jednak żadnych wątpliwości, że Prezydent Andrzej Duda nie miał prerogatywy prawnej pozwalającej mu ułaskawić Mariusza Kamińskiego i jego współpracowników z CBA. Sąd uznał także, że prawo łaski może być stosowane tylko wobec osób skazanych prawomocnym wyrokiem sądowym, stwierdzając jednocześnie, że żadna władza nie może wkraczać w kompetencje wymiaru sprawiedliwości. Z takim stanowiskiem nie zgodziła się jednak Beata Mazurek, stwierdzając autorytatywnie, że Sąd Najwyższy przekroczył swoje kompetencje i nadużył uprawnień. Aliści wydawać by się mogło, że w państwie prawa to sądy głos ostateczny mieć powinny ale zgodnie z Prawem i Sprawiedliwością wszelką Sąd Najwyższy to przecież tylko kilku przypadkowych sędziów, którzy wydali opinie w tej sprawie, a Trybunał Konstytucyjny to tylko grupa „kolesi” wydających nie wiążące dla nikogo opinie i drukiem wydawać ich nie ma potrzeby, uważa pani rzecznik. Rzecz jednak nie jest w tym, że ani Sąd Najwyższy ani Trybunał Konstytucyjny kompetencji i uprawnień nie mają. Do oceny ich wyroków postanowień i uchwał wszelkie kompetencje ma jednak pani Beata Mazurek. Niech więc pani Beata a raczej jej pryncypał przejmie wreszcie te kompetencje i uprawnienia sądów wszelakich bo przecież w końcu o to głównie chodzi od czasu kiedy Porozumienie Centrum braci Kaczyńskich zawłaszczyło na wyłączny użytek najważniejsze podmioty demokracji - prawo i sprawiedliwość. Właściciele tej marki za nic mają rzymskie maksymy prawne wymyślone przez rzymskich „kolesi”, którzy w koszulach nocnych chodzili nazywając je  dla niepoznaki togami. Nic dla nich nie znaczy rzymska maksyma Res iudicata czyli powaga rzeczy osadzonej a o łacińskiej maksymie Roma locuta, causa finita w dzisiejszych czasach zapomnieli nawet hierarchowie Kościoła, z którego ta maksyma swój początek wzięła. W tej historii należy jednak krótko przypomnieć, że w marcu 2015 r. Mariusz Kamiński i jego współpracownicy zostali skazani za przekroczenie swoich uprawnień przy tzw. aferze gruntowej. Stworzono bowiem fikcyjną sprawę odrolnienia ziemi za łapówkę, choć nie było sygnałów, że w resorcie rolnictwa ktoś jest skorumpowany. Sędzia zaś, Wojciech Łączewski, który orzekał w tej sprawie, został później zdegradowany. Sprawa wiąże się też z niewyjaśnioną do końca śmiercią ówczesnego Wicepremiera Andrzeja Leppera, którego prawdopodobieństwo zamordowania wraca na łamy prasy i zainteresowań niekontentej z tego powodu prokuratury. Prezydent jak rzymski cezar lubi podnosić kciuk w górę ułaskawiając swoich faworyzowanych gladiatorów. Nie wiedzieć tylko czemu, ostatnio stojąc w drugim rzędzie familijnej fotografii światowych przywódców, podniósł do góry paluchy ułaskawiając awansem jednocześnie Angelę Merkel i Emmanuela Macrona. Należy jednak sądzić że pomyliły mu się palce. Zapewne miał być to palec środkowy u jednej jak i drugiej ręki czyli gest przynależny liderom unijnej sitwy. Świergot pani Mazurek brzmi na tym tle jednak dość fałszywie. Spuśćmy zatem na to kurtynę milczenia, wszak nie jest to przecież mazurek Chopina lecz dyrygenta tej orkiestry Jarosława Kaczyńskiego, który popisał się onegdaj swoim niemal solowym wykonaniem Mazurka Dąbrowskiego przez ciemny lud Hymnem Narodowym zwanego. No i masz babo placek. Cholera! Też mazurek!