Moja polityka - komentarze Tadeusz Gawlik

Przegląd prasy

Co w prasie piszczy - Misiewicz, żołnierz pierwszej linii

W ostatnich tygodniach a może nawet jeden dzień dłużej, najbardziej medialną postacią świata politycznego Najjaśniejszej RP stał się nie polityk ale zwykły urzędas Ministerstwa Obrony Narodowej. Wyborcza uważa, że Bartłomiej Misiewicz to teraz jeden z najpopularniejszych członków partii Prawo i Sprawiedliwość, jeśli brać pod uwagę częstość pojawiania się związanych z nim tematów w mediach niezależnych od rządu. Bartłomiej Misiewicz to po pierwsze, totumfacki i pierwszy zaufany człowiek Ministra Wojny jak lubi mawiać o sobie Antoni Macierewicz. Kim jest kolejny, młody i ponoć przystojny protegowany Antoniego Macierewicza precyzuje na swoich łamach Polityka. Misiewicz, który w ciągu ostatnich kilku lat pełni lub pełnił wiele ważnych funkcji m.in. w radach nadzorczych koncernów z większościowym udziałem skarbu państwa, samorządach, resorcie obrony, zespołach parlamentarnych ds. katastrofy smoleńskiej i służb specjalnych oraz w PiS – w marcu skończy 27 lat. Pytany w wywiadach o doświadczenie podkreśla, że z Antonim Macierewiczem największym politycznym autorytetem jest związany od 9 lat i zdążył się przy nim wiele nauczyć, informuje Wyborcza. Dodać należałoby tylko, nie uchybiając talentom pana Misiewicza, że do spełniania niektórych funkcji przez wysokiego protektora nadanych brakuje mu stosownego doświadczenia, niezbędnych przeszkoleń fachowych i minimum wymaganego tam wykształcenia. O tym, jak bardzo Antoni Macierewicz ceni swojego rzecznika przekonaliśmy się w sierpniu ubiegłego roku, kiedy Misiewicz z rąk ministra otrzymał złoty medal za zasługi dla obronności kraju, doniosła Polityka. Kolejne apanaże spadły złotym deszczem na Misiewicza kiedy został, z nominaci protektora, członkiem rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej i rady nadzorczej państwowej firmy Energa Ciepło Ostrołęka. Bartłomiej Misiewicz jest członkiem zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej i jest tam bezpośrednim moim reprezentantem; chcę, żeby Ministerstwo Obrony miało wgląd w przebieg wydarzeń w tym zarządzie jako dysponent skarbu państwa w tej grupie – tłumaczył Antoni Macierewicz nominację do rady PGZ. W przemyśle zbrojeniowym takiego wymogu nie ma, z rozbrajającą szczerością mówi minister tuż po uchyleniu takiego wymogu w indywidualnej „misiewiczowej” sprawie. Ze zdziwieniem niejakim odnotował to dziennikarz Polityki po konferencji prasowej w Krynicy. Newsweek natomiast informuje, że generał Waldemar Skrzypczak dołączył do wojskowych, których albo „dobra zmiana” wymiotła z armii, albo którzy odeszli z niej sami nie mogąc zdzierżyć tego, co się tam obecnie dzieje. „Gwoździem do trumny” generała Skrzypczaka jak twierdzi dziennikarz Newsweek najpewniej okazał się wywiad, jakiego 30 stycznia udzielił telewizji Polsat News. Skrzypczakowi mocno nie podobały się obyczaje, jakie do polskiej armii wprowadził 27-letni podwładny szefa MON Bartłomiej Misiewicz.Nie wiedzieć czemu generałowi nie podobało się trzymanie nad jego głową parasola przez wysokich rangą wojskowych czy konieczność salutowania mu i nazywania go ministrem. „Aptekarz”, „Medalista” i „Generał Moździerz” to najbardziej cenzuralne z określeń, jakimi wojskowi nazywają Bartłomieja Misiewicza, Te pieszczotliwe rzecznika i prawą rękę Antoniego Macierewicza, byłego asystenta z apteki w Łomiankach, przytacza Newsweek, dodając że „on jest najbardziej rozpoznawalny i przez związki z Antonim Macierewiczem stał się symbolem zła, które dzieje się w armii - czystek, braku kompetencji, czołgania tych, których nie da się łatwo zwolnić”. Gen. Waldemar Skrzypczak powiedział: „Nadszedł taki czas, że żołnierza polskiego się nie szanuje, nadszedł czas pogardy dla polskiego żołnierza”, czytamy w Newsweeku. Sam Misiewicz w Gazecie Polskiej dowodził, że ataki na niego mają powstrzymać wymianę pokoleń w wojsku polskim, zaś Antoni Macierewicz „w Sieci” stwierdził, że atak na Misiewicza jest atakiem na niego. Protegowany ministra ostatnio ponoć podjął studia na uczelni o. Tadeusza Rydzyka. Sam dyrektor Radia Maryja pozdrowił go na uroczystości 25-lecia rozgłośni słowami: Alleluja i do przodu, piorun nie uderza w to, co jest małe – stwierdził redemptorysta a poinformowała o tym Wyborcza przez słuchaczy Koszerną zwana.

Wśród dziwnych zachowań Misiewicza w służbie Rzeczpospolitej Wyborcza przypomina zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, w którym posłowie Platformy Obywatelskiej informowali, że Misiewicz w bełchatowskim starostwie miał obiecywać radnym PO pracę na dobrze płatnych stanowiskach w zamian za głosy na kandydata PiS na wicestarostę bełchatowskiego. Śledztwo w tej sprawie, jak w innych przypadkach dot. Misiewicza zostało umorzone. Limuzyna, ochroniarz, szastanie pieniędzmi, nagabywanie studentek i proponowanie pracy każdemu, kto rozpozna kim jest. To nie historia z życia milionera. To noc w białostockim klubie spędzona w czasie służbowej delegacji przez rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza - pisze na swoich łamach  „Fakt”. Alleluja i do przodu „Misiek”.