Moja polityka - komentarze Tadeusz Gawlik

Przegląd prasy

Co w prasie piszczy

Pierwszą twarzą każdego newsa stał się ostatnio Stanisław Piotrowicz, polski polityk, senator RP poseł na Sejm dwóch kadencji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wiceprzewodniczący zespołu Macierewicza ds. wyjaśniania katastrofy smoleńskiej a w obecnej kadencji sejmu przewodniczący komisji sprawiedliwości i praw człowieka a także były PRL-owski prokurator stanu wojennego. Piotrowicz jest również pierwszą twarzą przeprowadzanych przez PiS demokratycznych zmian w Trybunale Konstytucyjnym. Poinformowała o tym na swoich łamach Gazeta Wyborcza. „Obecny pan prezes Trybunału dokonuje w mediach bezprecedensowej w demokratycznym państwie prawa przedprocesowej krytyki działań legislacyjnych Sejmu, sugerując wręcz wyrok, a dwaj byli prezesi Trybunału Konstytucyjnego ośmielają się poniżać demokratycznie wybrany Sejm, porównując działanie parlamentu do zamachu stanu, a państwo polskie do dyktatu. Już same te fakty pozwalają wątpić w apolityczność Trybunału, jego niezależność, jak i sprawność ustawowego systemu dyscyplinującego sędziów” - mówił podczas wieczornej debaty sejmowej poseł Stanisław Piotrowicz, a jego słowa w całości przytoczyła Polityka. Trudno dociekać, po której stronie jest racja i czy byli prezesi Trybunału, wybitni luminarze nauk prawnych, mają prawo się ośmielać i porównywać... Prokuratorowi stanu wojennego zdałoby się jednak trochę więcej pokory i skromności. Poseł Piotrowicz, co by o nim nie mówić potrafił pokajać się przed dziennikarzem Gazety Polskiej Codziennie, wyznając „są momenty, których się wstydzę. Wstydzę się, że należałem do PZPR i nie zachowałem się w tamtym czasie heroicznie. Nieprawdą jednak jest stwierdzenie, że udzielałem się w partii”. Nikt przecież nie wymaga od niego by w tamtych czasach zachowywał się heroicznie. Wystarczyło zachowywać się przyzwoicie. Trudno jest też mieć pretensje do posła Piotrowicza o to, że sumiennie, tak wtedy jak i teraz, wypełnia swoje służbowe obowiązki. Tak czy inaczej ordery mu się należą. Rzecz w tym, że w czasie stanu wojennego podpisał się pod aktem oskarżenia znanego opozycjonisty, działacza „Solidarności” Antoniego Pikula a gdy przyszła zmiana warty podpisał się pod umorzeniem śledztwa w sprawie proboszcza pedofila z Tylawy. Trzeba było przeniesienia sprawy do innej prokuratury, by do sądu trafił w końcu akt oskarżenia. Jak relacjonował Tygodnik Powszechny, proboszcz z Tylawy przyznał podczas śledztwa, że niejednokrotnie nocował dziewczynki, kąpał je i „masował brzuszki”. Piotrowicz dopatrzył się w tym rzekomych „zdolności bioenergoterapeutycznych księdza” oraz chęci „porządnego umycia” małych parafianek. Dzieci się z tego ponoć „bardzo cieszyły”. Cieszyły się pewnie nawet wtedy gdy ksiądz całując je w usta przekonywał, że to dziewczynki dawały „ciumka” wielebnemu jak tłumaczył prokurator a poinformował o tym Na Temat. W czerwcu 2004 roku sąd skazał 65-letniego księdza M. na dwa lata więzienia z zawieszeniem na lat pięć. Dajmy spokój jednak wielebnemu Moskwie, który dalej posługę duszpasterska pełni. Ostatnio „sumienie narodu” w osobie prokuratora Piotrowicza ma jednak większy problem. Podpisał się bowiem zamaszyście pod aktem oskarżenia w sprawie Antoniego Pikula. Choć wcześniej nie przyznawał się nawet do znajomości z działaczem opozycji, co oznajmił przed kamerami TVP to jednak w końcu przyznał się do „parafowania” aktu. To wszystko jest jednak nieistotne. Jak się ktoś najmuje za psa to musi szczekać. Za to mu zupę i budę dają. Rzecz w tym, że nawet zapewnienia posła Bogdana Rzońcy o tym jaką to komitywę miał oskarżony Pikul z prokuratorem psu na budę się nie zdadzą, bo Pikul twierdzi, że - Piotrowicz nigdy mu nie pomagał. Jedyną działalność, jaką wtedy wykonywał to stworzenie aktu oskarżenia przeciw niemu, donoszą z matecznika zainteresowanych rzeszowskie Nowiny. Dziś patrzę w twarz panu Antoniemu Pikulowi i pytam: co się stało, że dziś pan zmienił swoje wypowiedzi? – pyta w Na Temat Piotrowicz. Czyżby ustawka? Rzońca ustalił z nim co innego a ten plecie jak Piekarski na mękach? Wątpliwe. Pikul bowiem jest ważnym urzędnikiem z nadania PiS. Kuriozalną wypowiedź posła Sasina odnotował w tej sprawie tygodnik Wprost pisząc: Nie jest dobrym grzebanie w życiorysach. Jest dobrym ocenianie postawy dzisiaj powiedział poseł PiS w sprawie partyjnego towarzysza Stanisława Piotrowicza. Dziennikarka dopytywała jednak, co w takim razie z życiorysem Lecha Wałęsy. – Jest jeszcze coś takiego jak prawda historyczna. i nie zgodzimy się nigdy na to, żeby przeszłość osób pełniących funkcje publiczne nie była przedmiotem badań historycznych – powiedział Sasin. Tymczasem Lech Wałęsa, w odróżnieniu od Piotrowicza, żadnych funkcji publicznych nie pełni. Moralność Kalego komentarza nie wymaga. Jeśli chce się naród moralnych zachowań uczyć i w tworzeniu prawa stanowionego uczestniczyć, to trzeba być czystym jak łza i żona cezara. Przesyłam „ciumka” panie prokuratorze!