Moja polityka - komentarze Tadeusz Gawlik

Bajki

Bajka prawdziwa o pieniądzach prawdziwych

To nie będzie bajka o tym co dawno temu, tudzież onegdaj bywało, bo tak prawdą a bogiem nie bywało nigdy. To co piszecie Państwo o pazerności polskiej "klasy próżniaczej", jej zachłanności na władzę i szmal, jest tak „oczywistą oczywistością”, że i pisać się o tym nie godzi. Ale "ad rem" jak to starożytne ruskie mawiali. W nadesłanych opiniach, ulicznych spotkaniach i przesyłanych komentarzach, bo trudno te jednozdaniówki nazwać listami, zarzucacie mi Państwo i redakcji brak cywilnej odwagi w piętnowaniu roszczeniowych postaw niektórych żałobników IV ....Pospolitej. Ja tę żałobę przeżywam inaczej, podobnie zresztą jak większość dotkniętych smoleńską tragedią rodzin, ale jak Państwo chcecie to poczytajcie o tym co z urzędu, jak becikowe Giertycha przyznano rodzinom smoleńskich ofiar !!!! Oprócz standardowego zasiłku pogrzebowego, który otrzymało tylko 67, być może najuboższych rodzin, a który tak naruszył budżet państwa, że dla pospólstwa zmniejszony będzie, wiele rodzin otrzymało dotacje szczególne, niedostępne maluczkim, niezależnie od tego w jakiejkolwiek by katastrofie zginęli. Choć pisać o tym nie uchodzi ale na Wasze wyraźne żądanie zapodam, że symboliczne (bagatela) 40 tysięcy zł otrzymała każda rodzina uczestnika smoleńskiej wycieczki. Renty specjalne w wysokości 2 tysięcy złotych, wypłacane do 25 roku życia niezależnie od tego czy pociecha będzie się uczyć, pracować czy do końca życia obnosić żałobę swoją, przyznano 69 dzieciom tragicznie zmarłych ofiar pielgrzymki katyńskiej. Choć to może drobiazg, ale sami Państwo chcieliście wiedzieć, że renty dożywotnie w wysokości 2 tysięcy złotych przyznano trojgu niepełnosprawnym dzieciom i dwojgu rodzicom ofiar katastrofy. Wybaczcie Państwo, że nie wskażę personalnie beneficjentów. Dodam tylko, że dziesięciorgu niepracującym współmałżonkom ofiar, uczulony na krzywdę społeczną Donaldowy rząd, raczył łaskawie przyznać dożywotnie renty w wysokości czterech tysięcy złotych, a czworgu współmałżonkom rodzin z własnej woli wielodzietnych, dożywotnio po 4 tys. zł miesięcznie. „Ja nie zazdroszczę, chowaj mnie Boże, nic i nikomu na bożym świecie” napisał Syrokomla, a ja wam tylko zazdroszczę może, że się targować pięknie umiecie. Rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej narzekają, że nie otrzymały dostatecznej pomocy od państwa, a śmierć ich bliskich nie została właściwie upamiętniona. Właściwie, czyli jak? Na nagrobku Przemysława Gosiewskiego złotymi literami wyryto jego własne słowa: „Wdzięczność ważniejsza jest od pieniędzy”. – To była zasada, którą Przemek kierował się w życiu – powiada nieutulona w żalu druga wdowa. Tymczasem Miejskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, które Beata Gosiewska wynajęła, podstawiło 10 autokarów do przewozu żałobników z Kielc na Cmentarz Wojskowy na Powązkach, że o innych ekstra wymaganiach wdowy nie wspomnę. Nie rozumiem tylko czego Pani Gosiewska wymaga od domniemanych sprawców katastrofy!

Dla porządku wspomnę tylko, że rodziny tragicznie zmarłych posłów  otrzymały po 100 tys. a rodzina prezydenckiej pary 3 miliony złotych z tytułu ubezpieczenia, a nie były to polisy prywatne. Dla pełnego bilansu kosztów Skarbu Państwa wystarczy kilka cyfr:

28 mln zł - to wypłacone zapomogi, koszty pogrzebów, grobów i pomników;

190 tys. zł - miesięcznie to renty specjalne;

3,8 mln zł – to jednorazowe zasiłki wypłacone rodzinom.

Dziś każde wspomnienie o pieniądzach wydanych na pomoc i upamiętnienie ofiar katastrofy, wiele rodzin odbiera jak osobisty atak, co nie przeszkadza im dopominać się nadal kolejnych 100 mln zł – jako zadośćuczynienia w kwocie po 250 tysięcy na każde dziecko każdego rodzica i każdego współmałżonka. Gdyby premier wystawił każdemu pomnik ze złota, gdyby nawet wypowiedział wojnę putinowskiej Rosji to i tak nie zadowoli roszczeń kaczogrodu, dopóki władzy swojej i swojego kumpla Bronka nie przekaże w jedynie słuszne ręce jedynego już zachowanego przez opatrzność przy życiu bliźniaka.

Proszę wybaczyć, że raz jeszcze posłużę się cytatem z politycznej klasyki, ale oczywistą oczywistością jest, że w żaden sposób nie da się wycenić ludzkiego życia, jednak zawarcie ugody sądowej i wypłacanie kolejnych kwot z budżetu państwa rodzi poczucie niesprawiedliwości społecznej, o czym mnie Państwo skutecznie przekonujecie.