Moja polityka - komentarze Tadeusz Gawlik

Bajki

Bajka o zdobywcach przestworzy

Dawno, dawno temu kiedy niejaki Ikar spieprzając z Krety nie miał szans skorzystać z pomocy ruskich kontrolerów lotu, walnął o glebę tylko dlatego, że cholerna pycha kazała mu lecieć ku słońcu. Mimo ostrzeżeń tatusia Dedala, gówniarz nie zachowując nakazanych procedur szybował ku słoneczku, które jego woskowym skrzydełkom było tak przyjazne jak smoleńska mgła dla prezydenckiego Tupolewa. W Tupolewie słoneczko siedziało jednak w środku otoczone plejadą gwiazd politycznych i własnych satelitów. Rygory wojskowe i procedury topniały jak ikarowy wosk wobec słonecznego oblicza Pierwszego Obywatela i Zwierzchnika Sił Zbrojnych. Opublikowany raport MAK-u, Polska może sobie powiesić w sławojce albo dać Kaczyńskiemu żeby sobie w buty wsadził. Dla nas ważne będą wyłącznie ustalenia polskich organów śledczych no i trochę rosyjskich jeśli uznamy jeza obiektywne. Niezaprzeczalnym pozostaje jednak fakt, że żaden ekspert nie zakwestionował wskazanych przez MAK, podstawowych przyczyn katastrofy polskiego Air Force One. Pod presją wizyty była nie tylko załoga Tupolewa. Nerwowego ruchu jelit dostało rosyjskie dowództwo sił powietrznych nie mówiąc już o panice na „wieży kontroli lotów”. To prawda, że rosyjscy kontrolerzy w chwili lądowania byli u granic wytrzymałości psychicznej, pod dużą presją popełnili wiele błędów nie dając wystarczającego wsparcia załodze. Niezależnie jednak od tego jakiego amoku dostali rosyjscy kontrolerzy i jak marny sprzęt naprowadzający wisiał na płocie lotniska, warunki atmosferyczne były takie, że nie wolno było ani startować a tym bardziej sadzać Tupolewa na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku, bez względu na to czy Ruskie tą mgłę przywieźli drabiniastą furą czy sikali na ogniska żeby ją wywołać na miejscu. Głupstw też, choć psychiatra, nagadać raczył minister obrony narodowej – Bogdan Klich. Bidula chciałby ponosić odpowiedzialność, ale tyko za decyzje, które podjął osobiście. A gdzie grzech zaniechania zbawco nasz i opiekunie złoty? W Polsce i innych ludach słowiańskich tak się utarło, że lubimy „mierzyć siły na zamiary”. My i na drzwiach od stodoły latać potrafimy i ruska mgła nam nie straszna. Później o tych co im się udało, mówi się maładziec, gieroj i zuch. Nie pamiętam żeby po katastrofie casy pan minister bąknął choć słowem, że za nieprzestrzeganie stosownych procedur grozi jakakolwiek odpowiedzialność dyscyplinarna czy karna, wszak bohaterów nikt przecież nie sądzi. Pojawiły się za to jakieś wredne wiewiórki, które przebąkują o tajnej instrukcji, zgodnie z którą samolot może odejść na lotnisko zapasowe tylko za zgodą "głównego pasażera i choć istnieniu takiej instrukcji zaprzecza strona polska, to coś chyba jest na rzeczy, bo ponoć powstała ona po tym, jak dowódca statku powietrznego odmówił wykonania rozkazu prezydenta Polski posadzenia samolotu w Tbilisi w czasie jego odsieczy gruzińskiej. Wszystkiego dopełniają słowa wicepremiera Rosji Siergieja Iwanowa: „Kontrolerzy lotów nie mogli zabronić lądowania, jeśli dowódca statku powietrznego lub ktoś inny, który był w tym czasie w samolocie podjął decyzję, by lądować za wszelka cenę”.

W tej tragicznej sprawie warto zwrócić uwagę na to, kto podnosi larum o teorii spiskowej i o braku pomocy ze strony państwa. Zaczynam odnosić wrażenie, że pod Smoleńskiem zginęły tylko trzy czy cztery osoby. Czyżby Paweł Janeczek i jego koledzy z BOR nie mieli kochającej ich rodziny? Czyżby Basi Maciejczyk i jej koleżanek stewardes nikt nie opłakiwał? Czyżby wreszcie o wicemarszałku Sejmu RP najpoważniejszym kandydacie na fotel Prezydenta RP Jerzym Szmajdzińskim też zapomniała rodzina. Nie, oni swoją żałobę przeżywają z godnością i honorem. Z taką samą godnością niekiedy nawet w nędzy przeżywają rodziny i ofiary katastrofy hali MTK w Katowicach. W tej największej katastrofie budowlanej w historii Polski zginęło 65 osób a 140 zostało rannych. Oni jednak jeszcze długo nie doczekają się zadośćuczynienia, bo choć wszyscy jesteśmy wg prawa równi to przynajmniej niektórzy ze Smoleńska są równiejsi niż równiarze gołębiarze, też piloci przestworzy.